{FOOTER}

Menu



Zając afrykański zrywa się jednak zawsze dość wcześnie, gdy bowiem hałas wyrwie go ze snu, chce się najpierw przekonać o jego przyczynie, ale gdy tylko stwierdzi nadchodzenie człowieka, nie śpieszy się bynajmniej z ucieczką, lecz całkiem spokojnie i powoli biegnie dalej ku pierwszemu lepszemu krzakowi, siada pod nim w charakterystycznej pozycji Nawet po chybionym strzale nie zawsze zmienia tryb postępowania i pomimo przerażającego huku i niewątpliwie donośnego gwizdu śrucin, po paru minutach na nowo patrzy strzelcowi prosto w lufę równie natrętnie, jak przedtem. Jeśli się doń nie strzela, można go raz po raz wypędzać spod tego samego krzaka, bowiem powraca uparcie do raz wybranego miejsca. Całkiem inaczej rzecz się przedstawia, gdy wypłoszy go pies, bądź, jak stąd można słusznie wnioskować — lis, szakal lub wilk. Wtedy używa on swych skoków z zupełnie taką samą wytrwałością, jak i nasz szarak, a dzięki swej niezwykłej chyżości najczęściej uchodzi czworonożnym łowcom.